Kilka zdjęć i historii z akademika
Nie będziemy tu ględzić i narzekać, pokażemy kilka fajnych zdjęć i kilka fajnych osób
Na drugim roku studiów (to było 10 lat temu) mieszkaliśmy na 2 piętrze w akademiku numer 6. Mieszkaliśmy to znaczy Wodzu, Hanson i ja czyli McKornik. I pewnie dlatego, że było to drugie piętro w naszym pokoju zawsze było dużo ludzi. Sony miał szczęście - mieszkał na szóstym.
Sony i Wodzu to nie jakieś tam ułomki, to chłopy pokroju Zygfryda de Lede 3 metry wzrostu, 2,40 w barach - grali w siatkówkę. Zawsze grali fair play i nigdy się nie oszczędzali. Na zdjęciu obok widać jaką cenę zapłacił Wodzu za jedno ze zwycięstw Politechniki.
Dla cieniasów i inteligentów były inne sporty. Ot choćby wyścigi czajników. Sport wymagający precyzji, refleksu, stalowych nerwów i azbestowych rąk. Zasady były proste - wygrywa ten, kto pierwszy dojdzie, znaczy osiągnie wrzenie, czyli po prostu zagotuje się. Tu nie było puszczania pary w gwizdek ;-)
Zakład - kto dłużej nie będzie się golił. Czterech śmiałków - jak teraz o tym myślę to mogę się tylko śmiać. Smieje się też moja 2 miesięczna broda. A wtedy - wymiękliśmy po 3 tygodniach: swędziało jak owsiki, wyglądało jak nie powiem co ;-)
Wjęcej studenckich zdjęć zobaczysz w galerii